W jednym z polskich miast zderzyły się 2 tramwaje. Tak mocno, że urządzenia musiał usuwać z torów dźwig. Na skrzyżowaniu od wielu lat zdefiniowanym (także technicznie) jako bezkolizyjne.
Obydwoma tramwajami kierowały kobiety. Rannych zostało 25 osób
Pytam - jak można zderzyć tramwaj, który jedzie po torach i NIE WYMAGA kierowania nim???
piątek
sobota
piątek
czwartek
Biblia męskich zasad
Wyjaśnienie dla debilek: Są to zasady stworzone w celu poprawy humoru i nalezy je traktować z przymrużeniem okna
Pod żadnym pozorem nie dziel się parasolem.... (czytaj więcej..)
Deskę klozetową pozostawiamy podniesioną
Nie pozwól, aby baba narzucała Ci
swoje zasady na ziemi niczyjej! Klop to teren neutralny, a Ty
uginając się pod roszczeniami kobiety zgadzasz się na łamanie
niepisanej zasady o nietykalności takich miejsc! Okazujesz
tym samym słabość i absolutny brak zdolności do dyplomatycznej
perswazji.
Pod żadnym pozorem nie dziel się parasolem.... (czytaj więcej..)
poniedziałek
Przeciwko agresji w kretyńskich łbach
Ale zwróćcie uwagę, że to my, faceci, jesteśmy według kretynek (które tworzą wielkie kampanie reklamowe na ten temat) jedyny sprawcami jakiejkolwiek agresji w życiu publicznym. Pozostawiam do rozważenia. Może w końcu ktoś ten temat zacznie zauważać
piątek
Wasabi kretynkom nieznane
Dziś rano postanowiłem nabyć drogą kupna chrzan wasabi.Zapodałem podróż do sklepu gdzie kretynka za ladą ze spojrzeniem nie zdradzającym obecności mózgu poproszona o wasabi zaczęła się krzątać po sklepie. Najpierw poszła w soki, potem w wędliny, następnie w ketchupy. Od nich skierowała się ku alkoholom, podejrzewając zapewne, że wasabi to jakaś diabelska odmiana wody ognistej.
Przyglądałem się tej prymitywnej istocie, na co dzień spożywającej zapewne kapustę i schabowego, czując rosnące wkurwienie i satysfakcję z kolejnego przykładu potwierdzającego jakimi kretynkami są kobiety.
Gdzieś tak po minucie wskazałem debilce - "TO". Nie trafiła, więc "NIE, TO OBOK"
Tak zakupiłem wasabi w sklepie przez kretynkę obsługiwanym....
środa
wtorek
niedziela
Sos a kolor
Przypomniane i przeczytane w zakamarkach pamięci i sieci:
Kiedyś w jakiejś azjatyckiej restauracji dostaliśmy ze znajomym do posiłku trzy kolorowe sosy. Kelnerka na nasze pytanie o to, jakie to sosy, panna kelnereczka odparła: „Ten jest zielony, ten żółty, a ten różowy”.
Kiedyś w jakiejś azjatyckiej restauracji dostaliśmy ze znajomym do posiłku trzy kolorowe sosy. Kelnerka na nasze pytanie o to, jakie to sosy, panna kelnereczka odparła: „Ten jest zielony, ten żółty, a ten różowy”.
czwartek
niedziela
piątek
niedziela
Subskrybuj:
Posty (Atom)








