wtorek

Samotność debilki

Dlaczego coraz więcej kobiet wybiera życie w samotności?
Tylko połowa Brytyjek a także pojebanych, zahamowanychi chorych psychicznie (czyli według rasy żeńskiej "normlanych) polek w wieku 18-35 lat prowadzi wspólne życie z partnerem. Pozostałe panie żyją samotnie, jak popularna książkowa postać Bridget Jones lub ze względów finansowych mieszkają ze swoimi rodzicami.
Najnowsze badania dowodzą, że aż 50,8 proc. młodych kobiet nie mieszka obecnie ze swoim partnerem (czemu? bo nie umieją życ z kimkolwiek, albowiem do tego potrzebne jest patrzenie dalej niż na czubek swojego nosa), podczas gdy niespełna 30 lat temu ponad połowa kobiet z tej grupy wiekowej była już mężatkami, a ponad dwie trzecie mieszkały z mężem lub partnerem. Wystarczy spojrzeć na naszych rodziców któzy często wcześnie się wiązali i potrafili utrzymać związek przez wiele lat i zyć jak ludzie mimo ciężkich lat.
Rosnąca grupa "singielek" jest wynikiem większego dostępu do wykształcenia, który sprawia, że kobiety częściej stawiają na karierę i rezygnują z wczesnego założenia rodziny. A potem narzekają że są samotne i że nie ma "normlanych" i "odpowiednich" mężczyzn. Natoamist żadna nigdy sie nie zastanowiła czy ona jest normlana i odpowiednia - według nich jest to przecież oczywista oczywistość.
Osobiście mam nadzieje ze każda kretynka zgnije z samotności a nie mogąc jej znieść skończy ze sobą. Im mniej debilek na swiecie tym lepiej dla świata.

niedziela

Właśnie tak, jesteście pojebane.

"Tak, ten mi pasuje, będzie miłym i uległym mężem" - taką wypowiedź usłyszałem w pewnym pełnym ludzi i kretynek miejscu. I dokładnie tak z wami jest. Koleś ma być cycem, którym bedziecie mogły pomiatać, dopierdalać mu jak najmocniej, obgadywać i nabijać sie z koleżankami podczas waszych pierdołowatych spotkań. Koleś to frajer, który ma zapierdalać, zebyście mogły latać po sklepach jak idiotki i kupować różowe zajączki.
Za mało pracuje? Źle, bo przecież ma kase przynosić
Za dużo pracuje i przynosi kase? Źle, bo nigdy go nie ma w domu
Utrzymuje więzy rodzinne? Źle - maminsynek

Jesteście pojebane, gdyż nic wam nie pasuje, a najbardziej Wam nie pasuje wasza własna osoba. Za dużo, za mało, za okrągło, zbyt wklęsło... Czy kogoś takiego, kogo jedynym celem jest zniszczenie szczęśliwego życia faceta można nazwać inaczej niż "pojebany" ?
Dziś w radio (ulubiona trójka) usłuszałem z ust Cejrowskiego (konkretnego, z zasadami i własnymi opiniami faceta) bardzo jasne i ciekawe stwierdzenie. Kobiety mają od cholery powodów do smutku,  są chodzącymi pretensjami i smutkiem. Facet ma jeden powód do smutku - kobiete.
Ja mam szczerą nadzieję ze wasze pojebane mózgi kiedyś spowodują że będziecie sie masowo poddawać wzajemnie anihilacji.
Chciałoby się napisać, że wszyscy życzymy Wam, aby Was szlag trafił. Jednak mam obawę, że wykorzystując waszą pojebaną cechę rozumienia tego co nie zostało napisane i powiedziane - zrozumiecie to jako komplement. Bo przecież tylko komplementami można z wami rozmawiać. Szczerość i uczciwość w waszym systemie wartości nie istniała nigdy.
Jesteście pojebane. Szkoda.

czwartek

Horosop wyjątkowy

Pierwszy horoskop nie dla mięczaków, jeśli nie lubisz dowiadywać się szczerej prawdy o swoim znaku zodiaku to lepiej nie czytaj...

Baran - Mars (20.III - 18.IV)

Urodzeni pod tym znakiem są z natury rzeczy ociężali umysłowo i z trudem uczą się najprostszych czynności. Tylko długotrwałym biciem Barana można skłonić do przyswojenia minimum wiedzy (tabliczka mnożenia, wyjątki na "RZ"). Ludzie spod tego znaku z powodu swojej tępoty w pracy dezorganizują wszystko, dzięki czemu awansują szybko na wysokie stanowiska. W kontaktach towarzyskich, Barany są z reguły niezmiernie uciążliwe i z powodu najmniejszego pretekstu, a nierzadko i bez, wywołują karczemne burdy i bijatyki. Na szczęście żyją krótko.



Byk - Wenus (19.IV - 19.V)

Wdzięk powiatowego Casanovy i skłonności homoseksualne. Niczym niezmącone przekonanie, że jest pępkiem świata. Lubi mizdrzyć się zarówno przed lustrem jak i w pracy. Najbliższą rodzinę terroryzuje od urodzenia do późnej starości. Nigdy niczego nie czyta, choć o wszystkim ma z góry wyrobione zdanie. Poci się.


Bliźnięta - Merkury (20.V - 20.VI)


Ludzie spod tego znaku w ogóle nie osiągają dojrzałości, zarówno intelektualnej jak i uczuciowej. Jedyne co naprawdę potrafią, to raz w tygodniu wypełnić kupon Toto - Lotka. Niezdarnie to ukrywają, ale największą przyjemność sprawia im dłubanie w nosie. Zapraszając takiego do domu należy pamiętać, że kradnie i koniecznie przed wyjściem zrewidować.


Rak - Księżyc (21.VI - 21.VII)


Szkoda słów. Nie pomoże nawet oddział zamknięty. Urodzeni pod znakiem Raka oszukują na każdym kroku, zdradzają, uwielbiają podłożyć świnię. Rakom nie można wierzyć nigdy i w niczym. Jeśli np. Rak mówi, że ceni sobie twoją przyjaźń, to można być pewnym, że przed godziną napisał do szefa donos. Raki stale komuś czegoś zazdroszczą, a po dwudziestym piątym roku życia łysieją, garbią się i tracą zęby. Słusznie zresztą.


Lew - Słońce (22.VII - 21.VIII)

Urodzeni pod znakiem Lwa od najmłodszych lat mają skłonności do narkomanii, pijaństwa i najbardziej brutalnej rozpusty. Nie lubią się uczyć, z trudem kończą szkoły, nawet specjalne. Uwielbiają krzywoprzysięstwo i bardzo chętnie zeznają przed sądem. Zdemaskowani wywołują awantury i dantejskie sceny. W życiu rodzinnym, Lwy na szczęście nie uczestniczą.

Panna - (22.VIII - 21.IX)

Bardziej osobiste wiązanie się z ludźmi urodzonymi pod tym znakiem to rzecz beznadziejna, bo Panna - zarówno rodzaju męskiego jak i żeńskiego - jako partner erotyczny wykazuje wdzięk słonia i pomysłowość królika. Dzieci ze związku Panny z jakimkolwiek innym znakiem kończą na ogół w klinikach dla nerwicowców. Umysłowo Panna pozostaje zawsze stuprocentową dziewicą.

Waga - Wenus (22.IX - 22.X)

Trzeba mieć prawdziwego pecha, żeby urodzić się pod znakiem Wagi. To przesądza właściwie o wszystkim. Wagi mają krótką pamięć i wzrok, dwie lewe ręce, tępy słuch i dowcip, ambicje zawodowe i poczucie humoru w zaniku. Nie mają natomiast szczęścia do pieniędzy, powodzenia w miłości, rozumu i zdrowia. Ze względu na to, że mają to, czego nie mają, Wagi są idealnymi współmałżonkami.

Skorpion - Mars (23.X - 21.XI)

Ma manię prześladowczą. Nic nie jest w stanie zmienić jego przekonania, że licznym, stałym niepowodzeniom Skorpiona winien jest zawsze ktoś inny, a nie on sam. Ze strachu atakuje pierwszy i od tyłu. Z przyjemnością dręczy zwierzęta i marzy o posadzie dozorcy w ZOO.


Strzelec - Jowisz (22.XI - 20.XII)

Osobnik spod tego znaku wykazuje dużo energii i pomysłowości - urodzony działacz społeczny. Oczywiście do czego się nie weźmie, to spieprzy. W dzieciństwie zabiera młodszym dzieciom cukierki. Ma skłonności do samogwałtu i podgląda w toalecie. Na starość pisuje wspomnienia od początku do końca zmyślone.

Koziorożec - Saturn (21.XII - 19.I)

Każde zdrowe i dbające o swój rozwój społeczeństwo powinno natychmiast izolować osoby spod znaku Koziorożca. Koziorożec, sam alkoholik i analfabeta, chętnie deprawuje młodzież, gwałci staruszki, póki nie popadnie w nieuchronną impotencję. Nadaje się wyłącznie do kopania rowów, a i to pod nadzorem. W życiu rodzinnym przeważnie bije.

Wodnik - Uran, Saturn (20.I - 18.II)

Ma szalony pociąg do gastronomii czwartej kategorii i nigdy nie oddaje pożyczonych pieniędzy. Mężczyźni spod tego znaku, wcześniej czy później, okazują się ekshibicjonistami, a kobiety nimfomankami. W zakładzie penitencjarnym czują się nieźle.

Ryby - Jowisz, Neptun (19.II - 19.III)

Bez przerwy powoduje ciągłe nieporozumienia w pracy i w domu. Prochu na pewno nie wymyśli. Sprawdza się jako kontroler biletów autobusowych. Lubi pornografię. Broń Boże nie dopuszczać go do urządzeń bardziej skomplikowanych, niż tłuczek do kartofli, bo popsuje.
Znak sprzyjający - żaden.

poniedziałek

Powody, dla których uważamy was za debilki

Raz na zawsze tutaj dowiecie sie drogie kretynki dlaczego Was za takie uważamy. Następnym razem zamiast zadawać swojemu (lub dowolnemu innemu) mężczyźnie pytanie "uważasz że jestem głupia?" wejdź tutaj i poczytaj sobie o Was, kobietach.

Dowiedzcie się co nas wkurwia w was masakrycznie
i z jakich powodó uważamy was za kretynki totalne

  1. Nie interesują nas rocznice. Mamy w dupie, że to takich rzeczy przykładacie uwagę większą niż do zapamiętania która strona jest prawą a która lewą. Jeśli Wam to nie pasuje - wypierdalać
  2. Nie potraficie prowadzić samochodu, a to dlatego, że by to czynić tzeba potrafić błyskawicznie podejmować więcej niż jedną decyzję na raz. A jesteście zbyt ograniczone by myśleć o większej liczbie reczy niż jedna
  3. Nie interesują nas wasze buty, torebki i inne bzdety. My mamy maxymalnie 3 pary butów które nam wystarczając zawsze i wszędzie. Nie pasuje? To wypierdalajcie
  4. Tak, jesteś gruba. Zawsze gdy o to zapytasz będziesz coraz bardziej gruba i coraz bardziej wkurwiająca. A twoje kompleksy zostaw dla siebie.
  5. "Czy mnie kochasz" ? Nie, potrzebuje cie tylko do sexu i zajmowania sie dzieckiem. Zastanów sie zanim drugi raz zadasz aż tak głupie pytanie
  6. Tak, większość Twoich koleżanek jest ładniesza od Ciebie. Tak, z większością z nich chcemy sie przespać, Tak, marzymy o trójkącie z tobą i z Nią lub Nimi. Zadawanie o to pytania powinno skutkować strzałem w pysk. Nie pasuje? Wiesz już co.
  7. Tak, masz głupie koleżanki
  8. Suma mózgów wszystkich twoich koleżanek i twojego składają się na 1/10 mózgu najgłupszego faceta
  9. Nie interesują nas twoje problemy emocjonalne. Twoich koleżanek tym bardziej
  10. W dupe możecie sobie wsadzić czytanie między wierszami, subtelne niuanse i inne bzdury. Wzbudają ona naszą wściekłość i pogłębiają pogardę dla was. Jeżeli zadajesz pytanie, na które nie oczekujesz odpowiedzi, nie zdziw się, ze otrzymasz odpowiedz, której raczej nie chciałaś usłyszeć
  11. Nie ma sensu pytać mnie o czym myślę, bo przez 96.5% czasu myślę o seksie. I nie, nie jesteśmy opętani. To po prostu nam się najbardziej podoba. Jeśli ci to przeszkadza - wypierdalaj do klasztoru
  12. Gardzimy Wami tak samo jak wy gardzicie nami. A pierwsza która zaprzeczy dostanie w łeb.
  13. Doskonałe odpowiedzi na każde pytanie to TAK lub NIE. Zanotuj sobie to i naucz sie na pamięć
  14. Wszyscy mężczyźni znają tylko 16 kolorów. Śliwka to owoc a nie kolor.
  15. Reguła podstawowa w przypadku najmniejszej wątpliwości dotyczącej czegokolwiek : Weź to co najprostsze

    proszę Panów o przesyłanie kolejnych z życia z debilkami wziętych uwag, z przyjemnością dołączę

sobota

Owcze pędy

Witam w nowym roku. Mam nadzieję, że wszyscy już doszli do siebie po sylwku. Wszyscy opowiadali jak zajebiscie bawili sie w ten jeden dzień a właściwie noc. Ci, od których przechwałek słyszałęm najwięcej siedzieli - a wiem to z dobrych źródeł - sami w domu, czasami z rodzicami. Reczywiście, zabawa po pachy.
A teraz jak prawdziwy zgorzkniały i cynikczny nonkoformista zabiorę zdanie na temat naszej-klasy.pl. Drodzy parafianie. Od dawna uważam że robienie na siłę tego co wszyscy tylko dlatego, że inni to robią jest skrajną głupotą, jest żałosne, pokazuje wyraźny brak mózgu, osobowości i własnej opinii na temat jakikolwiek. Dlatego od lat nie sucham RMF-u, Radia Zet i brzydzę się tego, co uwielbiają inni tylko dlatego, że uwielbiają to ich koledzy. O ile faceci mają większe wymagania wobec tego co ich otacza, o tyle kobiety muszą robić wszystko co robią, bo robią to ich koleżanki i koleżanki ich koleżanek. Inaczej nie będą trendy, dżezi o raz glamur. Powiem krótko - te kretynki są skrajnie bezpłciowe osobowościowo.
A co ma do tego nasza-klasa? Ano ma. Jeszcze 6 miesięcy temu nikt nie słyszał słowa o tym portalu. Teraz wszyscy dostali na jego punkcie pierdolca. Czy jest taki dobry? Nie. Czy bardzo atrakcyjny graficznie lub programistycznie? Nic w tym rodzaju. Czy działa szybko? Ależ skąd. Ale koleżanka tam jest, więc jak może nie być jej znajomej? I tak dalej. To instynkt stadny. Najbardziej prymitywna forma zapewnienia sobie odrobiny bezpieczeństwa wśród takich samych osobinków jakimi sami jesteśmy. Oto nasza-klasa.
Z prawdziwą satysfakcją stwierdziłem po eksploracji serwisu, że niedyś ładne lub nawet piękne "koleżanki" (lub lepiej kretynki) ze szkół różnych stały się w najlepszym stopniu istotami przeciętnymi, by nie powiedzieć że zwyczajnymi pasztetami. Co więcej, większość z nich pododawała do swoich profili zdjęcia swoich dzieci, swoich facetów albo zdjęcia z wycieczek. Czyli - chcą pokazać na fotkach co w swoim życiu osiągnęli, nikt nie pokazuje tam swojej prawdziwej twarzy. To portal społecznościowy ? Hm, sądzę że nasza-klasa jest raczej portalem złożonym z ludzi, który z braku większych osiągnięć w życiu próbują się chwalić jedynym co im się w życiu udało. Pokazywać się lepszymi, niż są. A tego nie można nazwać inaczej niż - żałosne. I typowe jednocześnie.
Właściwie jedyne, co trzyma mnie na tym portalu, to możliwość odrzucania zaproszeń od osób, które najwyraźniej do dziś się łudzą, że byłem lub jestem ich "kolegą". Warto pokazać im, że nie poszło się w ich ślady i ma się życiowe ambicje inne niż płodzenie kolejnych bachorów. I nawet nie muszę specjalnie ściemniać, bo w odróżnieniu od niektórych mam się czym pochwalić.
Mimo fenomenalnego rozwoju cywilizacji i techniki najbardziej prymitywne instynkty stadne w kraju nad Wisłą są górą. A co poniektórych, jak mnie, zmusza do mruczenia pod nosem gróźb karalnych wobec użytkowników portalu i i naruszania dobrego imienia ich zmarłych przodków. Co niniejszym również Wam polecam.

piątek

Życzenia noworoczne

W związku z faktem że poziom kretynizmu babskiego jest niezmiennie wysoki jego opisywanie w kolejnej notce nie jest jakoś szczególnie atrakcyjne. A tu proszę - zbliża się sylwester - czyli święto jak żywe. Polacy znów się nabombią jak świnie. Wszak polak (celowo piszę z małej litery) świętować inaczej nei umie jak będąc pijanym. Żałosne. Ja tam wolę inny sposób na zabawę, ale nie napiszę jak bo w kraju cnotek, obyczajowości wprost z buszu i rodzin radia maryja większośc by nawet nie skumała.
Za to za Arturem Andrusem (bardzo ciekawy i utalentowany jegomość, polecam) pozwolę sobei zacytować pewną noworoczną anegdotę
"Pewien znajomy autora, poeta, udzielał kiedyś wywiadu pewnej młodej dziennikarce. Na błyskotliwe pytanie „Co pan uważa za swój największy sukces w mijającym roku?" odpowiedział: „Proszę pani, ja w sierpniu, z ośmiu metrów trafiłem ogryzkiem w wiadro".
Czego i Państwu życzę

poniedziałek

Z historii "darwinów"

Nie życzę wam szczęśliwego nowego roku. To zrobili inni. Życzę wam raczej spokoju i tego, żebyście mieli co jeść i gdzie mieszkać. I tyle

Wszyscy wiedzą czym są Nagrody Darwina. Nie? W największym skrócie, to nagrody przyznawane pośmiertnie osobom, które potwierdziły słuszność teorii doboru naturalnego Darwina i poprawiły pulę genową ludzkości, usuwając się z niej. Oto kilku debili, którzy zrobili co w ich mocy, aby się wyeliminować z populacji nieudanego gatunku zwanego człowiekiem.

15. Fatalne uszczelnianie(10 marca 2007, Szkocja) James, 26 lat, pracował przy budowie domu kiedy nagle trafił na niedziałający pojemnik z pianką izolacyjną. Złapał go i potrząsnął, kiedy pojemnik wybuchł a jego dolna część wbiła się w klatkę piersiową Jamesa na 15 centymetrów. Spowodowało to ogłoszenie alarmu ostrzegającego potencjalnych nabywców pianki tej marki przed potencjalnie śmiertelnymi skutkami dekompresji opakowań. Jednak alarm odwołano kiedy okazało się, że z jakiegoś powodu James ogrzewał 500-ml puszkę pianki zawierającą sprężony gaz palnikiem.


14. Laptop ciągle działał!

(26 luty 2007, Kalifornia) 29-letni Oscar jechał Autostradą 99 niedaleko Yuba City kiedy Honda Accord którą prowadził zjechała na przeciwległy pas i zderzyła się z Hummerem. Pasażerowie Hummera odnieśli niegroźne obrażenia. Patrol policji stwierdził, że laptop Oscara ciągle pracował, włączony do gniazda samochodowej zapalniczki. "Kierowanie pojazdem to nie najlepszy moment na ćwiczenie podzielności uwagi" skomentował oficer policji. Oscar nie był sam. W ubiegłym roku 510 kierowców w Kaliforni było ukaranych za nieuważną jazdę z powodu używania telewizora, wideo lub komputera podczas jazdy. Ale tylko on zmniejszył dzięki temu pulę wadliwych genów. Oscar był nauczycielem informatyki. Może jego przypadek nauczył kogoś, żeby nie łączyć surfowania po informacyjnej autostradzie z surfowaniem po asfaltowej autostradzie.


13. Elektroniczne fajerwerki(1 stycznia 2007, Holandia) Pierwsza Nagroda Darwina 2007 roku trafia do Serge Sluijters'a, 36 lat, który uważał, że pochylanie się nad nielegalnymi, profesjonalnymi fajerwerkami i podpalanie elektronicznego zapłonu zapalniczką jest całkiem sensowne. Ogień spowodował natychmiastowe odpalenie, zabijając pirotechnika-amatora przy akompaniamencie spektakularnego wybuchu na niebie. Serge kupił fajerwerki legalnie w Belgii i przewiózł je nielegalnie do Holandii. Jego ojciec zaprzecza jakoby Serge był osobą beztroską, twierdząc że zawsze przykładał uwagę do swych czynów. Naoczny świadek powiedział reporterom "Jego twarz zniknęła. Jeśli ktoś straci twarz, wiesz że to coś poważnego. Co roku kolejny idiota ginie odpalając fajerwerki. Prosimy wszystkich czytelników żeby trzymali swoje swędzące paluszki z dala od materiałów wybuchowych!


12. Słonie są ciężkie
(2007, Indie) Wzmożona aktywność górnicza i deszcze spodowały sporo przeprowadzek wśród dzikich zwierząt. W ciągu kilku miesięcy migrujące słonie zabiły 11 osób w południowowschodnich indiach. Grupa czterech dziennikarzy zdecydowała się przeprowadzić wywiad ze zbójeckimi słoniami. Poszli szukać ich do lasu. Pieszo. Słonie są duże. Bardzo duże i bardzo szybkie. Jak pokazały ostatnie ofiary w ludziach, człowiek nie jest w stanie przegonić słonia. Ale dziennikarzom zdawało się że legitymacja prasowa daje im ochronę. Mając dobrego nosa do newsów, dziennikarze wytropili te niedobre słonie. Które, jak się zdaje, nie miały ochoty pozować do zdjęć. Zdenerwowane błyskami flashy słonie rzuciły się na pechowych paparazzi, cudem zabijając tylko jednego. Jego zwłoki zostały tak dokładnie wdeptane w ziemię że nie dało się ich odzyskać.


11. Rozbieranie stodoły
(14 stycznia 2007, Augusta, Zachodnia Wirginia) Stawianie nowej stodoły to wysiłek całej społeczności, wspólnej celebracji pracy. Rozbiórka dla odmiany to bardziej samotniczy wysiłek. Trójka przyjaciół postanowiła rozebrać starą, sfatygowaną stodołę pewnego rześkiego zimowego popołudnia... Rozbiórka stodoły to drewno do pocięcia. Odpalenie piły łańcuchowej wydaje się sensowne. Mniej sensowne wydawało się zastanowienie nad tym, które słupy podtrzymują dach. Minimalna zdolność przewidywania pozwoliłaby pechowemu drwalowi uniknąć jego śmiertelnego problemu. Wszystko było świetną zabawą, dopóki dach nie postanowił posłuchać grawitacji. Jako nagrodę pocieszenia można potraktować fakt, że nieboszczyk z pewnością skutecznie rozebrał stodołę.


10. Większa bezwładność

(23 czerwca 2007, Ilinois) Dwóch Chilijczyków ćwiczyło swój refleks grając w "tchórza" z pociągiem. Który wytrzyma najdłużej przy nadjeżdżającym pociągu? O północy konkurs został rozstrzygnięty. Zwycięzca, nazywający się zresztą odpowiednio, Patrick Stiff (Stiff - sztywny) stracił życie. Pociąg jechał dalej, maszynista nie zauważył że kogokolwiek potrącił.


9. Trampolina z cysterny
(24 czerwca 2007, Kolorado) Jeśli kochasz taniec i masz ochotę zatańczyć na cysternie z olejem, uważaj żeby nie palić przy tym papierosów albo jointów, albo bardzo szybko trafisz na bardzo dosłowne "Schody do nieba". Po wypaleniu kilku jointów i wlaniu w siebie pewnej ilości alkoholu w popularnym miejscu spotkań w Parku Narodowym Rout, dwóch nastolatków stwierdziło, że fajnie było by zatańczyć na niemal pustej cysternie na olej. Niemal pustej... Szeryf powiedział, że było kilka potencjalnych źródeł zapłonu. Nastolatkowie palili papierosy, niedaleko cysterny znajdowało się ognisko, a stepując na cysternie mogli skrzesać iskry które spowodowały zapłon oparów oleju. Niezależnie od tego co było zapłonem, wybuch cysterny wyrzucił to co za życia było 17-letnim Samuelem i 19-letnim Christopherem na 130 metrów.


8. Polowanie na kreta(10 stycznia 2007, Niemcy Wschodnie) Próba usunięcia kretów z posesji przez 63-letniego mężczyznę skończyła się zwycięstwem kreta. Mężczyzna stwierdził że najlepszym sposobem na pozbycie się tych gryzoni z ziemi, będzie wbicie w glebę kilku metalowych prętów i podłączenie ich do pobliskiej linii wysokiego napięcia. Udało mu się bardzo skutecznie zelektryfikować cały grunt, włącznie z tym na którym stał. Mężczyznę znaleziono martwego na jego wakacyjnej działce niedaleko Bałtyku. Policja aby wejść na posesję musiała wezwać elektryka który odciął główny włącznik linii wysokiego napięcia. Nie wiadomo kiedy dokładnie zdarzenie miało miejsce, ale rachunek za prąd może stanowić pewną wskazówkę.


7. Dobra robota
(Broome, Australia) Kiedy pracujesz jako nurek na farmie pereł, masz do dyspozycji wiele sposobów żeby kopnąć w kalendarz. Mitchell Ether był moim głównym nurkiem przez kilka lat. Znany jako Sharky, był gościem do wszystkiego, bez strachu podejmującym ryzyko żeby skończyć robotę. Był luzakiem pośród kowbojów, wydawało się że oryginalne zakończenie to jego przeznaczenia. Dla przykładu - kiedyś przy pracy w zatoce Roebuck źle obliczył ilość paliwa potrzebną do kompresora pompującego powietrze dla nurków. Zamiast zrobić wszystko zgodnie z procedurą obejmującą ściąganie wszystkich na pokład i studzenie kompresora, Sharky próbował dolać paliwa do baku działającego od kilku godzin, rozgrzanego do czerwoności kompresora. Oczywiście rozlał część paliwa. Wybuch wartego 200 tysięcy dolarów, w pełni wyposażonego do zbierania pereł statku dzięki zapasowi paliwa i butlom tlenu do reanimacji było widać z pięciu kilometrów. Jakimś cudem Sharky zdążył wyskoczyć do wody i nic mu się nie stało. Jego i jego załogę zabrał kolejny statek. Pomimo tego incydentu, Sharky został szyprem na jednym z większych statków. Ciągle znajdował wymówki żeby używać starego sprzętu do nurkowania. Jedną z takich wymówek znalazł kiedy cuma zaplątała się w śrubę łodzi. Zamiast zawołać nurka, Sharky ubrał strój do nurkowania, odpalił kompresor, podłączył się do niego i zeskoczył z tyłu łodzi. Ale zapomniał wyłączyć silnik łodzi... Jego lina ratunkowa przeciągnęła go przez śrubę i zmarł w drodze do szpitala. Sharky nie miał żadnych dzieci, miał za to wyjątkowo pokręcone poczucie humoru. Mam nadzieję że wybaczy mi nadesłanie jego przypadku do Nagrody Darwina. Umarł robiąc to co robił przez całe życie... w biegu.


6. Stój. Patrz. Słuchaj.Rzadki Podwójny Darwin. (12 września 2007, Tampa, Floryda) Wstęp: Kobieta wygrywa w miejscowym radiu dwa bilety na koncert. Nie może uwierzyć swojemu szczęściu: The Dave Matthews Band na żywo! Zaprasza swoją przyjaciółkę. Ale czeka je coś innego niż koncert... Następny poranek: mój kumpel, kierownik techniczny w amfiteatrze wygląda jak sama śmierć. Mówi mi że dwie kobiety zginęły wczoraj na koncercie. Jestem w szoku. Nic takiego nie zdarzyło się wcześniej w amfiteatrze. pytam o szczegóły. Poprzedni wieczór: 20:30, pada deszcz. Koncert się opóźnia. Dwie kobiety opuszczają miejsca żeby schować się przed deszczem. Zamiast wsiąść do jednego z bezpłatnych autobusów, idą "skrótem" przez 7-pasmową szosę międzystanową. Biegną sto metrów przez mokrą trawę, przeskakują 2-metrową siatkę która ogranicza drogę, dalej są trzy pasma ruchu, 2,5 metra pasa zieleni i kolejne 4 pasma. Oprócz tego kolejna dwumetrowa siatka, labirynt placu budowy garażu i długa wycieczka dookoła kasyna. W sumie cały skrót ma prawie kilometr. Co lepsze, darmowy bus czy szaleńcza wyprawa przez niebezpieczny teren? Mój kumpel który widział to, mówił że pierwszy samochód uderzył kobietę o 20:30, na pasie wolnego ruchu, gdzie światła samochodów widać z dużej odległości. Bezwład rzucił kobiety między samochody, każda została uderzona przez kolejne samochody. Żadna nie przeżyła obrażeń. Żeby było zabawniej, jedna z nich była "energiczną i obiecującą atletką" i wygrała dwa mistrzostwa w kraju w gimnastyce. Jak widać tężyzna fizyczna nie zastępuje starej, dobrej maksymy: "Stój. Patrz. Słuchaj. Albo jutro cię nie będzie."


5. Piwo i misie(19 sierpnia 2007, Serbia) Jak wiadomo alkohol osłabia ocenę sytuacji. Jak wiadomo dzikie, mięsożerne zwierzęta i ludzie nie idą w parze. Co się stanie kiedy połączymy wszystkie trzy? Przekonał się o tym 23-latek który niechcący nakarmił sobą Maszę i Miszę w Zoo w Belgradzie. Dyrektor Zoo powiedział po incydencie: "Tylko idiota wskoczyłby do klatki z niedźwiedziami". Nagie, zmaltretowane zwłoki mężczyzny zostały odnalezione w legowisku niedźwiedzi, razem z kilkoma telefonami komórkowymi, cegłami i dużą ilością puszek piwa. Ubranie nie było zniszczone, co sugeruje że rozebrał się dobrowolnie. Niedźwiedzie bojąc się że miał nieczyste intencje, czy też z niedoinformowania, wymierzyły sprawiedliwość na własną łapę. Później, Misza i Masza "reagowały nerwowo" kiedy dozorcy chcieli odzyskać ciało mężczyzny, ale w końcu przekonano je żeby oddały swoją smakowitą nagrodę. Nie wiadomo ile piw trzeba było dać za ciało.


4. Ciężka winda
(27 czerwca 2007, Guadalajara, Meksyk) 24-letnia Jessica ćwiczyła w siłowni Hotelu Provicia, kiedy stwierdziła że potrzebuje czegoś z piętra niżej. Zamiast użyć telefonu, interkomu, albo po prostu zejść po schodach, stwierdziła że najlepszym urządzeniem komunikacyjnym jest otwarty szyb windy towarowej. Więc Jessica wetknęła głowę do szybu windy towarowej żeby krzyknąć do ludzi na dole. I w jakiś sposób nie zauważyła windy jadącej do góry. Gdyby winda jechała w dół, wkładając głowę do szybu nie mogła by jej zobaczyć. Ale, pomijając głupotę wkładania głowy do szybu, jak można nie zauważyć masy metalu nieuchronnie jadącej do góry? Ponieważ klatka windy i czaszka to twarde przedmioty, jeden z nich musiał ustąpić. Powiedzmy, że winda wygrała. Rodzina Jessiki tęski za nią. Pula genowa ludzkości nie.


3. Grupa wsparcia
"Grawitacja wciąż działa" (28 lipca 2007, Czechy) Grupa złodziei próbowała ukraść złom z opuszczonej fabryki w Kladnie. Pechowo dla nich, wybrali stalowe podpory podtrzymujące dach. Kiedy rozebrali podpory, dach zapadł się miażdżąc dwóch złodziei i raniąc trzech innych. (21 czerwca 2007, Filipiny) Trzech przedsiębiorców planowało zarobić na kradzieży złomu. Weszli na teren dawnej bazy wojskowej USA i zobaczyli nagrodę w postaci porzuconego zbiornika na wodę. Olśnieni szybkim zyskiem, rzucili logikę na wiatr i zaczęli piłować nogi zbiornika. Zgadnijcie gdzie zbiornik upadł? Tak, prosto na złodziei. Ich płaskie ciała nie zostały zidentyfikowane. (31 lipca 1997) Dwóch nastolatków demontowało rozdzielnię elektryczną wyrywając ją z ziemi, kiedy ta przewróciła się. Najprawdopodobniej chcieli sprzedać aluminium na złom, ale nie zdawali sobie sprawy jaką rolę pełnią podpory w 50-metrowej wieży. Jeden z nich został zmiażdżony przez zapadającą się wieżę, drugi wyczołgał się na zewnątrz, smutniejszy lecz mądrzejszy. Darwin zastanawia się "Co ci wszyscy złodzieje robią, grają w samobójczą wersję Jenga? Ta cała kategoria może stać się wkrótce zbyt popularna, patrz: Rozbieranie stodoły.


2. Dobra lewatywa
(21 maj 2004, Teksas) Michael był alkoholikiem. W dodatku nie zwyczajnym alkoholikiem, tylko alkoholikiem który lubił przyjmować alkohol... doodbytniczo. Jego żona mówi że był "uzależniony od lewatywy" i często używał alkoholu w ten sposób. Rezultat był taki sam jak przy użyciu klasycznym. Właściciel sklepu mechanicznego nie mógł przyjmować alkoholu ustami z powodu wrzodów żołądka, wybrał więc przyjmowanie ulubionego napoju przez lewatywę. A tego wieczoru, Michael był na naprawdę ostrej imprezie. Dwie 1,5 litrowe butelki sherry pod stary, dobry adres. Kiedy większość z nas ma dość, przestajemy pić albo odpadamy. Kiedy Michael miał dość (i odpadł) alkohol w jego jelicie wciąż był wchłaniany. Rano Michale nie żył. 58-latek zabalsamował się całkiem skutecznie. Raport toksykologów podawał zawartość alkoholu w jego krwi na poziomie 4,7 promila. Żeby zakwalifikować się do Nagrody Darwina, jednostka musi wykazać się "oszałamiającym brakiem właściwego osądu". Trzy litry sherry w tyłku mogą być opisane tylko jako oszałamiające. Co ciekawe, jego sąsiedzi byli zdziwieni kiedy się dowiedzieli o wypadku.


1. Stosunek przerywany
(20 czerwca 2007, Południowa Karolina) Para 21-latków została znaleziona naga na drodze godzinę przed zachodem słońca przez przejeżdżającego taksówkarza. Nieprzytomna, ranna para została zabrana do najbliższego szpitala, gdzie oboje zmarli nie odzyskując przytomności. Władze nie wiedziały jak to wyjaśnić - nie było świadków, śladów ubrania, rozbitego samochodu ani motocykla... Śledczy w końcu trafili na trop wysoko na dachu pobliskiego budynku - dwa zestawy porządnie poskładanych ubrań i nic więcej. Żadnych śladów nieczystej gry, tylko gry wstępnej. "Wydaje się że przypadkowo spadli z dachu" powiedział sierżant Florence McCants. Bezpieczny seks nabiera nowego znaczenia jeśli siedzisz na krawędzi metalowego, pochyłego dachu. To najprawdziwsza Nagroda Darwina: DWOJE ludzi umiera PODCZAS aktu prokreacji z powodu OSZAŁAMIAJĄCO złej decyzji. Morał: Jeśli wybierzesz niepewną "pozycję" na krawędzi szpiczastego dachu, może się okazać że w końcu będziesz "dochodził" i "odchodził" jednocześ
nie.

niedziela

Świąteczny syf

W końcu dziś kończą się tzw. święta. czyli czas wymuszonych rodzinnych spotkań, strasznego fałszowania przy spiewaniu kolęd po pijaku, wielkiego zarcia a wcześniej wielkiego sprzątania. Część swoich odczuć na temat świąt znajdziecie w dziale teksty na tej stronie, ale część nowych, świeżych, jeszcze śmierdzących świeżym kałem znajdziecie tutaj. Zatem zapraszam tych, którzy nie mają nic lepszego do roboty, czyli każdego kto tu wszedł i komu już teraz współczuję z tego powodu
Tzw święta to przede wszystkim: wielkie sprzątanie, wielkie żarcie, wielkie picie i wielka obłuda. Zaczniemy od dupy strony. Jak zwykle 

WIELKA OBŁUDA:
W tym roku nie spotkałem nikogo, powtarzam: nikogo, kto nie byłby smutny, zły, nieszczęśliwy i nie płakałby przez te jakże "cudowne" świąteczne dni. A czemu? No cóż, jedni bo koniec roku sprzyja podsumowaniom i uświadomili sobie że znów im sie nie udało spełnić marzeń, planów i czegokolwiek sensownego osiągnąć. Inni, bo mają pojebanych rodziców, od których chcą spierdolić jak najdalej, rodziców żyjących w matrixie, nie umiejących zachować sie nawet wobec własnych dzieci jak ludzie, nawet w święta. A jeszcze inni z tylko sobie znanych powodów. Rzygać sie chce patrząc na te wszystkie sztuczne uśmiechy, życzenia i inne pierdolenie. Niedługi to czas gdy w końcu zwymiotuje na świąteczny stół i tyle z tego będzie. Nienawidze obłudy.

WIELKIE PICIE
Żałosne polaczki nie umieją sie bawić na trzeźwo. Rozmawiać, polemizować, popijać dobre winko i słuchać innych mądrzejszych od siebie. Nie, polak musi sie naperdolić jak świnia. Tak sobei wyobraża dobrą zabawę. A w święta to już przecież musowo. Święta bez zapierdalania na czworakach do kiblka nie były świętami. Tradycja... 

WIEKIE ŻARCIE 

W zasadzie tytuł należałoby zmienić na "dobre żarcie" Autor bloga należy do obskurnych tłustych świń, zatem wielkie żarcie jest mi jak najbardziej w smak. Z tą różnicą, że dobre rzeczy jem i piję przez cały rok, wynikiem czego święta nie różnią się jakoś specjalnie od innych dni w tym żałosnym kraju. Jakież żałosne musi być gdy ktoś cały rok czeka na święta żeby w końcu smacznie i dużo się najeść. Ja w święta raczej rzygam. Jak patrze na ryje co poniektórych ludzi, a także kobiet.

WIELKIE SPRZĄTANIE
Co roku tego nie pojmuję, nie pojąłem i w roku 2007. Powiedzcie mi jak wielki burdel trzeba mieć w domu, żeby akurat na święta urządzać generalne sprzątanie. Co to jest? Po co ? Nikt w tym zajebanym pseudoreligijnością kraju nei wpadł jeszcze na to, zeby najzwyczajniej na świecie utrzymywać porządek i czystość w mieszkaniu, domu czy nawet biurze? Czy Was pojebało ? Mycie okien. Pytam - czemu nie widze w maju tłumnego mycia szyb okiennych jak Katoland długi i szeroki a w grudniu tak? W innych miesiącach sie nie brudzą? Ptaki na nie nie srają? Rok za rokiem mam nadzieję, że chociaż część debilek z sekty "grudniomyciaokiennego" wypadnie i w ten sposób zakończy swój marny żywot. Z im wyższego piętra, tym lepiej.
I tyle 

Nienawidze świąt. 

Czego i Wam z całego serca życzę.

wtorek

Pierwszy

Pierwszy wpis.

Zawsze musi być ten pierwszy raz nieprawdaż? :)

Istnieje duża szansa, że blog będzie uzupełniany w miarę systematycznie dlatego będzie mi miło, jeśli będziecie tu zaglądać często

Cyrk, jaki prezentują rządzący nami mroczni ultrakatoliccy debile składnia mnie do myślenia (!) o opuszczeniu tego kraju. Tak sobie myśle, że chyba niewielu miało tyle nadziei w ten kraj, co ja. No ale szczególnei w tym przypadku okazało się bardzo trafionym powiedzenie ze nadzieja jest matką głupich. Reszta już sie bawi w różnych krajach. Odnosze wrażenie, że zostali tu już tylko idioci. Codzienne wojaże i rozmowy na różne tematy z różnymi ludźmi tylko potwierdzają to przypuszczenie.

I tym optymistycznym akcentem  kończę dzisiejszy wpis. Do następnego :)
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...